Wstęga
Wstęga drogi wije się wśród gór. Nagie, ciemne zbocza tylko czasem przesłonięte bielą lodowców wyrastają przed nami zwartym murem. Jedziemy ku nim w cichym zachwycie; ciszę przerywa jedynie wycie wiatru ponad skalnym pustkowiem. To Jotunheimen, kraina olbrzymów. Najwyższe góry Norwegii i sceneria nordyckich mitów. Surowy, ale piękny krajobraz. G. mówi, że budzi w niej jednocześnie spokój i niepokój. Te słowa zapadną mi później w pamięć, przylgną do tego widoku jak podpis pod zdjęciem.

Na przełęczy zatrzymujemy samochód i wychodzimy na krótki spacer. Ścieżkę wyznaczają kamienne kopce; idziemy od jednego do drugiego, robimy zdjęcia. Cisza. Po chwili dochodzimy nad staw. Z naprzeciwka idzie w naszą stronę samotny, rosły turysta z wielkim plecakiem na plecach. Jak przedstawiciel wymierającego gatunku. Tu, w Norwegii, rzadko się dziś widuje takich wędrowców. Gdy nas mija, mam poczucie, że to dziwnie znajoma scena; że gdzieś o niej czytałem, i to całkiem niedawno. Dlatego kiedy po powrocie do samochodu ponownie nastawiam nawigację na Garmo, prawie klepię się w czoło, że tak długo zajęło mi skojarzenie faktów.

“Drogą tą kroczy w kierunku północnym człowiek. Dźwiga worek, a w nim zapasy żywności i trochę narzędzi rzemieślniczych. Chłop to rosły i silnie zbudowany, z rudym zarostem, na twarzy i rękach ma liczne drobne blizny zdobyte może w pracy, a może i w walce. Spieszy może wprost z więzienia i pragnie się ukryć, a może jest filozofem i szuka spokoju. Dosyć, że tu wśród tej przeogromnej samotni znalazł się człowiek. Idzie naprzód i idzie, a dokoła cisza, ani ptak się nie odezwie, ani innego zwierza nie słychać”.
To sam początek powieści “Błogosławieństwo ziemi” norweskiego pisarza Knuta Hamsuna, a my właśnie ruszamy w dół, długą i krętą wstęgą drogi wiodącej do doliny jego dzieciństwa.
Rewers – Awers
Pod Hamsunstugu w Garmo, gdzie Hamsun mieszkał przez pierwsze lata życia, przyjeżdżamy następnego dnia o poranku. Mocne słońce świeci nam w oczy i prawie mijamy tę niepozorną, przykrytą darnią chatę, którą własnoręcznie zbudował ojciec pisarza. Jesteśmy sami i zdaje się, że jesteśmy też pierwszymi gośćmi od dawna, bo kiedy uchylam furtkę na podwórko, zrywam osnutą wokół niej gęstą pajęczynę. Na tablicy przy płocie wisi informacja: “Zwiedzanie po wcześniejszym umówieniu”.

Chata jest zamknięta. Zaglądam do jej wnętrza przez każde z dwóch okien: stare sprzęty domowe, maszyna do szycia, zardzewiałe żelazko z duszą. Wszystko przykryte warstwą kurzu i jakby wypłowiałe. Od rosy w wysokiej trawie rosnącej dookoła chaty szybko przemakają mi buty. Nic nie wskazywałoby na to, że Hamsunstugu to rodzinny dom jednego z najsłynniejszych norweskich pisarzy, gdyby nie skromne tablice informacyjne i surowy kamienny pomnik z wyrytym napisem “KNUT HAMSUN. Født her på Garmostræet. 4 August 1859”. I z płaskorzeźbą w formie medalu, przedstawiającą profil Hamsuna.

Może nie ma w tym nic dziwnego, myślę. W końcu w Garmo Hamsun mieszkał tylko niecałe trzy lata po swoich narodzinach, pewnie nawet nic z tego okresu nie pamiętał. Jego rodzina, tak jak wiele innych rodzin z doliny Gudbrand w tamtym czasie, wkrótce przeniosła się w poszukiwaniu lepszego życia na daleką północ, gdzie specyficzny mikroklimat bardziej sprzyjał rolnictwu. Młody Knut z rodzicami zamieszkał na farmie Hamsund położonej na półwyspie Hamarøya; w okolice Garmo wrócił dopiero jako nastolatek, ale w Hamsunstugu nie zamieszkał już nigdy.
To na północy, nie w Garmo, w Hamsunie zrodziły się dwie pasje – do pisania i dzikiej natury. Obie były zresztą powiązane; dużo później, w liście do swojego niemieckiego tłumacza, Hamsun wyznał, że wiele z jego utworów powstało w środku lasu, z dala od ludzi i zgiełku nowoczesności, gdzie mógł myślami wrócić do czasów dzieciństwa i na nowo rozbudzić dziecięcy zachwyt nad surowym pięknem norweskiego krajobrazu. Bo właśnie krajobraz, wraz z jego pociągającą i często wyidealizowaną dziewiczością, z historią jego zasiedleń i przekształceń przez człowieka, to jeden z głównych bohaterów najważniejszych dzieł Hamsuna.

Być może w żadnym innym tekście Hamsuna nie jest to tak widoczne, jak w “Błogosławieństwie ziemi”, wydanym w 1917 roku. Ta nasycona biblijnymi nawiązaniami opowieść, mimo swojej mitycznej podbudowy, nie stroni również od społecznego i ekologicznego komentarza. “Błogosławieństwo ziemi” skupia się wokół postaci Izaka, farmera-herosa, który siłą własnych rąk i charakteru zakłada osadę Sellanrå wśród norweskiej dziczy. To właśnie odbicie Izaka widziałem w samotnym turyście w Jotunheimen. Izak to typ nowego Adama, z uporem czyniącego sobie ziemię poddaną, równocześnie żyjąc z nią w harmonii. Hamsun przeciwstawia mu szereg innych postaci, stopniowo osiedlających się w sąsiedztwie Sellanrå. Często są to przybysze z miast, szukający łatwego zysku z górskich surowców albo uciekający przed sprawiedliwością. Dorobkiewicze, kapitaliści, dzieciobójczynie i zwykli nieudacznicy – wszyscy oni próbują nowego życia w głuszy, ale tylko pracowity, cierpliwy i pokorny wobec sił natury Izak jest na nie gotowy. Tylko on jest godny błogosławieństwa ziemi.

Powieść Hamsuna, z jej pochwałą ciężkiej pracy, prostoty i powrotu do natury, trafiła na podatny grunt w wielu krajach Europy podnoszącej się z ruin po koszmarze pierwszej wojny światowej. Wśród czytelników mających w pamięci obrazy wojennego chaosu musiały rezonować słowa jednego z bohaterów “Błogosławieństwa ziemi”: “Niepotrzebny wam miecz w garści, nie uzbrojeni jesteście niezbędni z całą pewnością. Wy podtrzymujecie życie… Człowiek i przyroda nie toczą z sobą walki zawziętej, szanują nawzajem swoje prawa, nie współzawodniczą z sobą”. Być może to właśnie dostrzegła w 1920 roku Akademia Szwedzka, nagradzając Hamsuna drugim po wojnie literackim Noblem.
Podczas ceremonii przyznania nagrody Hamsun odebrał noblowski dyplom i medal z wizerunkiem poety zapisującego pieśń muzy i inskrypcją “Inventas vitam iuvat excoluisse per artes” na rewersie. Później starzejący się już pisarz wygłosił krótką mowę, będącą w istocie pochwałą młodości i młodzieńczej energii. “Nie ma gorszego losu dla młodych mężczyzn i kobiet”, mówił, “niż przedwczesne okopanie się na pozycjach rozwagi i zaprzeczenia”. Dla niego samego zaś, choć uhonorowanego zaszczytami, jedynym prawdziwym darem byłoby to, co nieosiągalne – powrót do młodości. Swoją mowę Hamsun zwieńczył wezwaniem do starszych pokoleń, aby ustąpiły miejsca młodszym, i toastem na cześć “całej młodzieży szwedzkiej, wszystkich młodych ludzi i wszystkiego, co w życiu młode”.
Awers – Rewers
Droga na półwysep Hamarøya zajmuje nam kilka dni. Norwegia co i rusz podkreśla ogrom i różnorodność swojej przestrzeni. Za Trondheim krajobraz zaskakuje nas swoją żywą zielenią. W okolicach Trofors staje się bardziej dziki i górzysty i przypominają nam się kanadyjskie Góry Skaliste. Na wyżynnych, porośniętych pożółkłymi krzewami pustkowiach przeciętych przez koło podbiegunowe mijamy stado reniferów. Dalej na północ, choć to już przecież Arktyka, znowu wraca zieleń. Ale nadciągają też ciemne, niosące deszcz chmury.
Do Centrum Hamsuna na Hamarøyi, gdzie działa muzeum poświęcone twórczości pisarza, odbijamy z autostrady E6, wiodącej tu aż spod granicy ze Szwecją na południe od Oslo; gdybyśmy pojechali nią dalej, wkrótce dotarlibyśmy do Narviku. Sam budynek muzeum jest położony kilka kilometrów od Hamsund, gdzie młody Knut zamieszkał po wyjeździe z Garmo. Czarna, jak gdyby chyląca się nowoczesna wieża wygląda obco na tle głębokiej skandynawskiej prowincji i typowych dla niej czerwonych domów. Niesymetryczne rozmieszczenie okien, tarasów i drzwi, wraz z porośniętym wysoką roślinnością dachem, sprawia, że bryła przypomina zdeformowaną twarz. Twarz z obrazu kubisty.

Na parterze – kasa z biletami, mała księgarnia i kawiarnia o ironicznej nazwie Sult, czyli “Głód”. Jak powieść Hamsuna z 1890 roku, która jako pierwsza przyniosła mu międzynarodowe uznanie, będąca pomostem między Dostojewskim a modernistami XX wieku. Właściwa wystawa zaczyna się piętro wyżej. W Centrum Hamsuna, podobnie jak w Garmo, też jesteśmy sami, nie licząc kilku osób w kawiarni, wyglądających raczej na miejscowych stałych bywalców. I wtedy zaczynam się zastanawiać, czy to przypadek.
Jeszcze pod koniec lat dwudziestych Hamsun cieszył się sławą narodowego poety-laureata. “Błogosławieństwo ziemi” przetłumaczono na wiele języków, w 1921 roku powstała też jego adaptacja filmowa. Inne powieści Hamsuna, jak wspominany “Głód”, “Pan” czy “Szarady”, również zyskały uznanie czytelników i krytyków w samej Norwegii i zagranicą, szczególnie w Niemczech i Rosji. Ale już w kolejnej dekadzie wokół postaci Hamsuna zaczęło narastać coraz więcej kontrowersji.

Nastały lata trzydzieste. Powojenny optymizm zdążył już wygasnąć, stłumiony przez wielki kryzys przetaczający się przez świat. Na sowieckiej Ukrainie panował głód wywołany przez komunistyczny reżim. Na Zachodzie do władzy zaczęli dochodzić faszyści. W Hiszpanii wkrótce miała rozpocząć się wojna domowa. Hamsun, próbując odnaleźć się w krajobrazie norweskiej i międzynarodowej polityki, zaczął coraz wyraźniej sympatyzować z radykalnie prawicowymi i faszystowskimi ugrupowaniami. Coraz jawniejsza stawała się też jego fascynacja Niemcami, obecna już w czasach pierwszej wojny światowej. “Niemcy”, jak pisał wtedy, “tryskają energią młodości… Moja ojczyzna może tylko zyskać na niemieckim zwycięstwie”. Dwadzieścia lat później, po dojściu Hitlera do władzy, ta fascynacja tylko się wzmocniła.
9 kwietnia 1940 roku III Rzesza rozpoczęła inwazję na neutralną Norwegię. Jej celem było stworzenie północnej bazy dla niemieckiej marynarki wojennej oraz przejęcie kontroli nad niezamarzającym portem w Narviku, przez który wiódł główny szlak eksportu szwedzkiej rudy żelaza. Na południu kraju inwazja przebiegła błyskawicznie; dłuższy i skuteczniejszy opór Norwegowie stawili na północy, przede wszystkim w okolicach strategicznego Narviku. Było to możliwe dzięki wsparciu aliantów, w tym polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, w których żywotnym interesie było zablokowanie niemieckiej inwazji. Wsparcie to było jednak krótkotrwałe – już w maju Niemcy zaatakowali Francję, przez co siły alianckie zostały wycofane z Norwegii, gdzie władzę objął podporządkowany Berlinowi kolaboracyjny rząd Vidkuna Quislinga.

W tym samym czasie Hamsun zapoczątkował serię publikacji, w których otwarcie wyrażał swoje poparcie dla Niemiec. Dostrzegając szansę stworzenia pan-germańskiego, anty-brytyjskiego imperium z Norwegią u boku III Rzeszy, pisarz wzywał Norwegów: “Odrzućcie karabiny. Niemcy walczą za nas wszystkich”. Ale trzy lata później Hamsun posunął się jeszcze dalej. Starając się o osobistą audiencję u Hitlera, pisarz wysłał szczególny prezent ministrowi propagandy III Rzeszy, Josephowi Goebbelsowi, z którym był zresztą w przyjacielskich stosunkach. Tym prezentem był jego noblowski medal.
Zastanawiam się: czy Hamsun mógł widzieć bitwę o Narvik? Morska droga do niego wiedzie przecież obok Hamarøyi, choć w czasie bitwy pisarz już tam nie mieszkał. Może odwiedzał akurat krewnych? Co mógł pomyśleć na widok alianckich okrętów wpływających do zatoki, aby odbić port z rąk Niemców? Czy przeklinał je pod nosem? Albo czy wiedział o losie ponad 700 norweskich Żydów deportowanych do obozów zagłady w okupowanej Polsce? Czy łączył ich udrękę z udręką głównego bohatera swojego “Głodu”? I jak tłumaczył sobie doszczętne spalenie północnej Norwegii przez Niemców, kiedy nacierająca Armia Czerwona zmusiła ich do rozpoczęcia odwrotu? Czy spalona ziemia obdarzyłaby jego Izaka swoim błogosławieństwem?

A potem przychodzi mi do głowy myśl, że może odpowiedzi na część z tych pytań trzeba szukać właśnie w książkach Hamsuna. Że one już dawno tam były. Jak w opisie Saamów z “Błogosławieństwa ziemi”, którzy “wyprowadzeni na światło i wolną przestrzeń łazili jak roztocze i robactwo”, jakby bez znaczenia było, że Saamowie żyli na terenie Norwegii długo zanim pojawili się tam Norwegowie. Albo jak w tej obecnej wszędzie krytyce tego, co nowe, co przychodzi z drugiej strony gór. Jak w idei, że ziemia może być tylko dla jednych, a nie może być dla drugich. A może jak w samej mowie noblowskiej? Czy wygłoszona wtedy pochwała młodości nie była echem słów o tryskających energią młodości Niemczech?
W maju 1945 roku, mimo oczywistej już klęski III Rzeszy, Hamsun zdążył jeszcze opublikować nekrolog ku pamięci Hitlera. Jego kopia jest wystawiona w Centrum Hamsuna; czytamy o “wojowniku walczącym za ludzkość”, “proroku ewangelii sprawiedliwości dla wszystkich narodów”, “reformatorze najwyższego porządku”. Pod nekrologiem podpis: Knut Hamsun. Zakończony długą, ukośną linią, wyciągniętą ku górze jak ręka w nazistowskim salucie.

Po wojnie Hamsun został skazany jako zdrajca, ukarany wysoką grzywną i osadzony w szpitalu psychiatrycznym w Grimstad na południowym wybrzeżu Norwegii. Zmarł w 1952 roku, dożywszy 92 lat. Jego noblowski medal podarowany Goebbelsowi nigdy nie został odnaleziony.
Awersja, jaką duża część norweskiej opinii publicznej żywiła wobec Hamsuna jeszcze pod koniec lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych, zaczęła jednak przemijać. Dziś jego dzieła są znowu chętnie czytane. Krytycy podkreślają ich nowatorstwo formalne, doskonałe oddanie głębi psychologicznej ich bohaterów i wpływ, jaki wywarły na kolejne pokolenia literatów. Oraz znakomite zobrazowanie norweskiego krajobrazu, w którym Knut Hamsun zrodził się przecież jako pisarz.
Królowa Norwegii Sonja powiedziała kiedyś o Hamsunie: “Chyba już zawsze myśląc o nim, będziemy musieli mieć w głowie dwie myśli jednocześnie”.
Spróbujmy: błogosławieństwo – przekleństwo; sława – niesława; noblista – nazista.
Spokój – niepokój.

Źródła
Leszek Dzięgiel – “Norwegia”
Knut Hamsun – “Błogosławieństwo ziemi”
Materiały edukacyjne Hamsun Center
Walter Gibbs – Norwegian Nobel Laureate, Once Shunned, Is Now Celebrated
https://www.archdaily.com/31221/knut-hamsun-center-steven-holl-architects
https://en.wikipedia.org/wiki/Knut_Hamsun
https://www.nobelprize.org/prizes/literature/1920/hamsun/speech/
https://www.nobelprize.org/prizes/facts/the-nobel-medal-for-literature/

Dodaj komentarz